
Dlaczego kandydaci znikają między etapami rekrutacji
Kandydat zgłasza się na stanowisko, przechodzi selekcję CV, dostaje mail z prośbą o umówienie terminu rozmowy. I wtedy zaczyna się gra w kalendarze: kandydat ma pracę na pełen etat, rekruter ma kilkanaście innych procesów, obie strony próbują dopasować wolne okienko, mail idzie w tę i z powrotem, termin się przekłada, bo coś wypadło.
Moment, w którym tracicie dobrych kandydatów
Kandydat zgłasza się na stanowisko, przechodzi selekcję CV, dostaje mail z prośbą o umówienie terminu rozmowy. I wtedy zaczyna się gra w kalendarze: kandydat ma pracę na pełen etat, rekruter ma kilkanaście innych procesów, obie strony próbują dopasować wolne okienko, mail idzie w tę i z powrotem, termin się przekłada, bo coś wypadło.
Zanim rozmowa w ogóle się odbędzie, minął tydzień, czasem dwa. To właśnie w tym oknie znika najwięcej dobrych kandydatów, nie dlatego, że stracili zainteresowanie, tylko dlatego, że dostali inną ofertę, która nie kazała im czekać.
Koordynacja terminów to nie drobiazg
Warto policzyć, ile realnie kosztuje samo umawianie terminu, niezależnie od tego, jak dobrze prowadzona jest sama rozmowa. Każda wymiana maili w sprawie terminu to kilka minut pracy rekrutera. Przy 160 otwartych rekrutacjach rocznie i średnio 15 kandydatach zaproszonych na rozmowę na stanowisko, mówimy o 2400 procesach umawiania terminu rocznie. Do tego dochodzą kandydaci, którzy nie pojawiają się na spotkaniu bez odwołania, i ci, którzy proszą o zmianę terminu, czasem więcej niż raz.
Żaden z tych elementów osobno nie wygląda dramatycznie. Razem, pomnożone przez skalę dużej organizacji, składają się na setki godzin pracy rocznie, które nie mają nic wspólnego z oceną kompetencji kandydata. To czysty koszt koordynacyjny, poniesiony zanim proces oceny w ogóle się zaczął.
Rozmowa bez umawiania terminu
W Hi-Po kandydat odbywa rozmowę wtedy, kiedy sam zdecyduje, w dowolnym miejscu, bez konieczności uzgadniania terminu z rekruterem. Dostaje link, ma określone okno czasowe na jego wykorzystanie, i sam wybiera moment: wieczorem po pracy, w weekend, w przerwie na lunch. Nie ma wymiany maili w sprawie terminu, nie ma przekładania spotkań, nie ma czekania na potwierdzenie.
To eliminuje całą kategorię tarcia, która dziś odpowiada za część odpadania kandydatów między etapami, jeszcze zanim ktokolwiek oceni ich kompetencje. Dobry kandydat, który dostaje możliwość odbycia rozmowy tego samego dnia, kiedy się zgłosił, zamiast czekać tydzień na wolny termin, ma mniej okazji, żeby w międzyczasie przyjąć inną ofertę.
Co to oznacza dla czasu obsadzenia stanowiska
Skrócenie czasu między zgłoszeniem a pierwszą rozmową ma bezpośrednie przełożenie na metrykę, która obchodzi każdego Dyrektora HR: time-to-hire. Im dłużej trwa proces, tym więcej kandydatów odpada po drodze, nie z powodu słabego dopasowania, tylko z powodu tempa, w jakim toczy się rekrutacja u konkurencji.
To ma szczególne znaczenie na rynkach, gdzie dobrzy kandydaci mają wybór. Firma, która potrafi przeprowadzić pierwszy etap selekcji w ciągu dni, nie tygodni, ma przewagę, zanim jeszcze porówna oferty finansowe z konkurencją.
Co to oznacza dla Waszego procesu
Przy ocenie, ile czasu realnie tracicie na koordynację, zamiast na ocenę kandydatów, warto sprawdzić dwie rzeczy.
Pierwsza: ile średnio dni mija między zgłoszeniem kandydata a pierwszą rozmową. Jeśli to więcej niż kilka dni roboczych, część tego czasu z dużym prawdopodobieństwem idzie na samo umawianie terminu, nie na przygotowanie merytoryczne.
Druga: jaki procent zaproszonych kandydatów nie pojawia się na rozmowie albo prosi o zmianę terminu więcej niż raz. To bezpośredni wskaźnik tego, ile pracy koordynacyjnej pochłania proces, zanim w ogóle dojdzie do oceny kompetencji.
Zobacz, jak to wyglÄ…da w praktyce
Hi-Po eliminuje etap umawiania terminu: kandydat odbywa rozmowę w dogodnym dla siebie momencie, w ramach określonego okna czasowego, bez wymiany maili z rekruterem.
Umów się na godzinną prezentację i zobacz, jak wygląda to w praktyce przy Waszej skali rekrutacji.
hi-po.pl